Zdawało mi się, że wyjeżdżając do Japonii dorastam, wielki Świat; samodzielność, samotność.
Jednak dopiero teraz zaczyna się życie. Tamte cztery lata to zabawa, przygoda, dowcip - do którego tak pragnę wrócić - z jednej strony. Z drugiej jednak wiem jak działa ewolucja, nie można cofnąć czasu. Rzeka płynie a ja z nią. W Polsce, wraz z nowym etapem, zaczyna się nowa przygoda. Słodko-gorzki smak ma póki co.
Walczę z codziennością, uczę się od nowa jak przetrwać na swojej planecie. Wspominam jak mi było dobrze na brzegu Yokohamy, nomikajach w Yurakucho, piwnych spacerach w Shibuya. Żałuję, że nie przejechałem się jeszcze raz moim rowerem przed oddaniem go w dobre ręce. Czasem jest mi naprawdę smutno.
Do przodu jednak trzeba! Dopiero tu muszę zbudować sobie życie. Takie prawdziwe, na podwalinach z czegoś więcej niż tatami. Ba, buduję je nie tylko sobie. Moja ukochana ma bilet w jedną stronę a ja jestem dyrektorem tych linii lotniczych. Nie wiem jak to będzie ale póki co pracuję u podstaw. Podobno przy wykańczaniu mieszkania pierwszy wykańcza się właściciel. Trzeba mi dużo sił. Przeliczyłem się już z wieloma rzeczami.
15 grudnia!
Google AppsMarketplace
3 godz. temu

read us in English



19 komentarzy:
Dasz rade stary :)
Trzeba myśleć, że wszystkie zmiany prowadzą do czegoś lepszego, powodzenia :)
Domi
Ledwo wróciłeś a już masz ten wspaniały polski entuzjazm...
zamienil stryjek ...
ganbatte yo!
czasami do celu prowadzi nie ścieżka którą byśmy wybrali. Zakasaj rękawy, wydychaj zapach naszej polskiej złotej jesieni ( chodź już to złoto prędzej znajdziesz na ziemi) i do roboty :)
Szczerość, z jaką piszesz o tym czego doświadczasz jest bezcenna...trzeba do tego odwagi i dystansu - nie każdy to potrafi:) jest w tym coś pokrzepiającego... Powodzenia - i uściski dla Shoko
ania
Życzę wielu sił i optymizmu!
Dzięki Wit za te refleksje,wobec takiej szczerości ciężko być obojętnym, czuje się poruszona... Fajnie, że wciąż piszesz, co u Ciebie. Będzie potem, co u Was...? :)
Ja też odliczam - 7 grudnia :)
Choć bilet jeszcze w obie strony...
Pozdrawiam!
No, no, no :-) - "pan maruda" się włączył? To nasza przypadłość (chociaż ostatnio się dowiedziałem, że wyspecjalizowani są w tym też Holendrzy - i dlatego się u nas świetnie czują) - ale daje się leczyć (chociaż mi akurat bardziej przechodzi wiosną).
Chyba każdy tam ma po długim powrocie z Japonii. Wszechogarniający chaos i chamota doprowadza do obłędu. Po pól roku minie, a po dziewięciu się przyzwyczaisz. Polska właśnie. A przecież może być tak normalnie ...
dzięki wielkie za to, że dalej piszesz i dzielisz się swoimi emocjami. jedna z lepszych notek, choć podszyta smutkiem. trzymajcie się! ;-)
może po prostu zrób nową stronke, warszawabyday(bo w nocy biją dresy)
i opisuj historie dalej tak jak to zrobiłeś z japonii,
tylko nie wiem jak ze zdjęciami, bo od polskich realiów pękają obiektywy (albo znikają wogóle, bo kradną)
Ale tych 4 lat nikt Tobie nie odbierze i to się liczy.
co to znaczy, że polskich realiów pękają obiektywy?
nie zgadzam się!
WIT, głowa do góry, przecież jesteś w domu, tylko dawno cię nie było.
myślałeś o projekcji zdjęć, które wszyscy tu znają?
czemu przyjechales spowrotem do polski?
Mam pytanie co do książki: gdzie można ją zakupić? Czy trzeba skontaktować się z wydawnictwem i zamówić czy można kupić ją w księarni, i jeśli jak, to gdzie?
Bardzo zalęzy mi, żeby zakupić tę książkę, więc czekam na odpowiedź :)
Klaudia Zawadzka
< kludi@op.pl>
Jeśli chodzi o album to wprowadziłem w niedzielę ostatnie poprawki, wg. Wydawcy w sklepach powinien pojawić się na początku grudnia. Napiszę jak będę wiedział coś więcej.
zazdroszcze tego ze mial pan odwage wyjechac. mam zamiar tez wyjechac ale bez jezyka ani rusz
Prześlij komentarz